logoprawia

Poprzedni     Lista matriałów dodatkowych     Następny
Księgarnia E. Wende i S-ka w Warszawie
Teorya człowieka i cywilizacyi.
Kurjer Warszawski No 29, d. 29 stycznia 1911 r.
W dwa lata od wydania "Nauki o cywilizacyi" obdarza naukę polską Erazm Majewski książką: "Teorja człowieka i cywilizacyi" (część druga "Nauki o cywilizacyi"). Niestrudzona praca umysłu, zadziwiające umiłowanie przedmiotu i tematu, znakomita znajomość dziedziny przyrodniczej, wreszcie trafne i zdumiewające miejscami orjentowanie się w zagadnieniach teoretyczno-poznawczych, w problemach psychologii i biologii, pozwoliły temu polskiemu socyologowi rozwinąć w dalszym ciągu nić myśli, zastanawiających głębokością i prostotą przedstawiania, a ujmujących rzadką prawie w tej umiejętności przejrzystością i zrozumiałością tematu. Skrzętny badacz, który życie całe stracił na podpatrywaniu tajemnic przyrody, a literaturę naszą naukowa wzbogacił szeregiem całym (około 150) wyborowych artykułów, rozpraw, notatek, książek i dzieł, który - jak to w liście do podpisanego wyznaje - łamał się w sobie przy najdrobniejszej cząstce postawionego zagadnienia - tak, że dzieło jego to owoc dojrzałej woli wewnętrznej i wytrawnego rozsądku naukowego, święci rzetelny tryumf na polu socyologii, - na terenie, na który wszedł śmiało uzbrojony długoletniem doświadczeniem bystrego badacza, krytyka i obserwatora.
Już pierwszy tom "Nauki o cywilizacji" wzbudził rzetelne zainteresowanie w kołach uczonych. Posypały się słowa uznania i krytyki pochlebne. Przedewszystkiem L. Gumplowicz, miarodajny znawca tego przedmiotu, oddał nowej próbie monistycznego poglądu na świat zasłużone pochwały. W ocenie tej znalazły się wiele mówiące słowa, że "przy sposobności omal że nie utworzył (autor) całkowitego systemu filozofji, czy socjologii".
Książka nr. 7, rok 1908.
Podobnie oddali należne uznanie E. Chauffard (Revue International de Sociologie, Paris), V. Giuffrida-Ruggeri (Rivista d' Italia), Jules de Gaultier (Mercure de France), prof. Pigou (The Westminster Gazette) i wielu innych u nas i za granicą. Książka Majewskiego, która wyszła jednocześnie w języku francuskim, doczekała się w krótkim czasie powtórnego wydania u najpoważniejszego paryskiego wydawcy Feliksa Alcan'a.
W pierwszym tomie postawił sobie autor pytanie, czem jest cywilizacya. Używając licznych dowodów, więcej porównań, a przet dewszystkiem kierując się swobodnem, a zawsze naukowem rozumowaniem, wprowadził tam autor czynnik mowy, jako fakt konieczny i dostateczny do zawiązku cywilizacyi, t. j. społeczeństwa. Temu wnioskowi towarzyszyły piękne i rzeczowe określenia i twierdzenia, bądź o szkole organicznej w socyologii, bądź o prądach umysłowych i kierunkach w tej umiejętności, bądź wreszcie o zagadnieniach ściśle filozoficznych. Już w tem pierwszem dziele zaznaczył Majewski niedwuznacznie stanowisko swoje, jako monisty, który w szerokiej teoryi biologicznej szukać będzie rozwiązania swego zadania.
Pytanie to znajdujemy w II tomie, który z rokiem 1911 opuścił prasę p. t. "Teorya człowieka i cywilizacyi" (część II nauki o cywilizacyi). Takie postawienie sprawy nie wyłącza z tematu oświetlenia psychologicznej genezy faktu societas, nie zmniejsza uroku wyższości duchowej człowieka w przyrodzie. Ale umiejętnie prowadzona myśl, kąpana w czystem źródle bezstronnej wiedzy, wprowadza nas niejednokrotnie w sprawy tak oczywiste i tak jasne, że mimo woli przychodzi na myśl uwaga, "jak bardzo pokutuje u nas jakiś antropomorfizm, jakiś egomorfizm". Niejedno spada na nas w tej naukowej lekturze jakby znienacka. Tymczasem jest dzieło Majewskiego przeważnie rozumnem i uczonem ugrupowaniem obserwacyi, jest ostrożnem, ale też dlatego i owocnem zużytkowaniem bezustannie czynnej refleksyi nad zagadkami wiedzy. Niemasz tam niczego "ex machina", niczego, na coby ta lub owa gałąź nauki nie wskazała już niejednokrotnie! Pisało się np. jeszcze od czasów M. Hamiltona, Mausel'a o "stosunkowaniu", jako podstawie naszego myślenia i jego istocie. Że to ma zastosowanie i do dziejów mowy ludzkiej, na to w sposób konsekwentny zwrócił uwagę właśnie E. Majewski, dając poważny traktat o czynnościach przy "mówionem" międzyfizyologicznych, a więc o stosunkach inter-psychicznych.
Albo wprowadzenie zjawiska i faktu mowy do badań socyologa, uczynienie z mowy kardynalnego warunku rozwoju hominis sapientis! Czyż niema w literaturze naukowej rozpraw na ten temat? A jednak wciągnąć ten czynnik, będący zaczynem cywilizacyi, w taki sposób do pradziejów człowieka, żebyśmy mogli, nie gubiąc się nadal i nie upadając ze znużenia, przedstawić piękną konstrukcję całości realności D.: t. j. cywilizacji, żebyśmy mogli jakby po jakimś pomoście przejść drogę bujnej, ale nie przesadnej, bo chyba bardzo ostrożnej analogii od życia komórki do realności D., poznając inny całokształt faktu życia i żebyśmy umieli ujrzeć się fragmentem w wielkiej całości, której jakkolwiek nie poznajemy bezpośrednio, rozumiemy i zrozumieć jesteśmy w możności prawa jej rozwoju i życia, - to zaiste udało się w sposób wysoce umiejętny i niezmiernie interesujący Majewskiemu. A gdy się raz przyjmuje zjawisko mowy, jako czynnik decydujący o społecznej więzi, czy umieliśmy dotychczas wejrzeć w nader uła­twione konsekwencye podobnego wniosku?
Takie rozdziały obecnego dzieła Majewskiego, jak język powszechny (rozdział 38) lub fikcye "ludzkości" (39), takie twierdzenia, jak, że naród to jednostka naturalna, znajdują uzasadnie­nie głębokie, ufundowane na podstawie rzeczowej i choć subtelnej, ale silnej.
Do najciekawszych momentów drugiego tomu "Nauki o cywilizacyi" należy zagadnienie "formy" (część trzecia, str. 217-338). "Realność społeczna okazała się nam formą żywą, a mówiąc poprostu przedmiotem żywym, jak komórka lub roślina".
Tom pierwszy był uzbrojeniem się w argumenty. Ten natomiast wprowadza nas już w środek, osadza na mieliźnie niejeden pogląd naukowy, dotychczas zakorzeniony, rozwija prawdziwie wspaniałą tkankę rozumowań na bogatych podstawach rzeczowych i podstawach w dodatku możliwie wszechstronnych. I ten tom jest obrazem uszanowania godnego zmagania się z zagadnieniami trudnemi i szczerze niewdzięcznemi. Finis coronat opus! Dzieło niezakończone jeszcze wprawdzie. Jeszcze mamy miłą z góry nadzieję otrzymać w krótkim czasie tom trzeci, a w nim uwypuklenie badań i zamknięcie całości. Ale już to, co nam dał Majewski starczy za chlubny dowód pracy na polu jednej z najtrudniejszych i najwięcej nierozwiniętych umiejętności.
Życzyć należy autorowi, aby studya swoje wytrawne poprowadził szybko do końca. Pożytek z nich i dla uczonych, i dla szerszej publiczności wielki. Warto bowiem i to podkreślić, że każdy czytelnik polski może skorzystać bezpośrednio, sam czytając, gdyż sposób przedstawienia i specyalna umiejętność pisania czynią z tych naukowych książek lekturę dostępną dla każdego.
Szczery polak znajdzie inne jeszcze zadosyćuczynienie w przyjemnej i pouczającej lekturze. Majewski zna tylko prawdę, rzetelną i czystą prawdę. Nie pisze wcale tendencyjnie i nie zapisuje licznych kart dla kogoś. Czytelnik znajdzie więc poważne i naukowe rozwi­nięcie stosunku jednostki do ogółu, narodu, - zdała od tendencyi grup lub jednostek. Oświetlenie tego zagadnienia (jednostka a państwo, naród) należy do najświetniejszych momentów dowodzenia i pozostaje oczywiście w związku z ogólną teoryą o roli mowy w dziejach i w genezie cywilizacyi.
Mogę powtórzyć śmiało zakończenie mojego artykułu z przed 2 laty, że Majewski postawił godnie na czele dzieła horacyuszowskie słowa: "Sapere aude".
Dr. fil. Władysław Horodyski.
Kraków, 1910.

Poprzedni     Lista matriałów dodatkowych     Następny